- Ja chyba czuję coś do niego... - wyżaliła mi się Emily
- Ach... a ja mam dziwną ochotę porozmawiania z Lou - chodzmy już lepiej do tego Sratbucks'a. Gdy tylko weszłyśmy prawie od razu czekały na nas nasze ulubione kawy i muffinki.
- Za dużo czasu z nimi spędzałyśmy - zauważyłam
- To nawet nie swiadczy o ...oo kurde zobacz kto idzie z tylu... - Emily zbladła. Lekko się odwróciłam i zauważyłam Stylesa
- Zachowujmy się jak, gdyby nigdy nic - poradziłam udając uśmiech.
- Idzie tu - Emily zmarszczyła czoło
- Cześć dziewczyny - usiadł obok mnie zadowolony
- Przepraszam Cię Harry, ale właśnie miałyśmy wychodzić - skrzywiłam się
- Może Was podrzucić? - zaproponował
- Jesteśmy samochodem - Emily się uśmiechnęła
- No cóż to nie przeszkadzam - Harry pocałował Emily w policzek - Do zobaczenia - uśmiechnął się i odszedł. Emily spojrzała się namnie wzrokiem pt.,,Definitywnie wracamy"
Po godzinie stwierdziłam,że ten samochód by się nam rzeczywiście przydał.Doszłyśmy w końcu do domu
- Amen! Moje nogi- rzuciłam się na kanape, a Horan się ze mnie śmiał. Wytknęłam mu język. Nagle zadzwonił mi telefon, a na wyświetlaczu pojawiła się buzia Louisa, na której sam widok się uśmiechnęłam
- Tak? - odebrałam w końcu
- Harry pojechał do klubu w centrum Londynu. Nie będzie go pewnie aż do jutra rana. Możesz przyjechać.
- Okej. Zaraz będę - Louis się rozłączył - Jedziesz ze mną?- spytałam Emily
- Jasne - przytaknęła głowa. Stał za nią Zayn i bujał ją obejmując w pasie. Byli taką śliczną parą. Emily zaczęła grzebać w kieszeni w poszukiwaniu telefonu, gdy już go znalazła o mało jej oczy nie wyskoczyły.
- Spotkajmy się o 18 pod London Eye - Zayn przeczytał jej z za pleców, ściskając zęby i pięść co raz mocniej - Twój kochany Harry . Nigdzie nie pójdziesz - Emily mu się wyrwała
- Muszę to sama załatwić - zauważyła
- Mowy nie ma. Jadę z Tobą - zaprzeczał
- Będziemy w centrum nic mi nie będzie. A teraz jadę do Lou. Później pogadamy - dała mu buziaka w policzek i wyszłyśmy
- Boję się... - Emily wydukała w drodze było to widać po niej.
- Jeśli będzie tam Harry po prostu nie wejdziemy - zaproponowałam
- Co z tego i tak sięz nim widze wieczorem - skrzywiła się. W końcu dotarłyśmy, zapukałam do drzwi. Otworzył Lou, odetchnęłyśmy z ulgą.
- Emily? - Louis wpuścił nas do środka
- Coś nie tak? - zmarszczyła czoło
- Nie. Wszystko ok. Tylko po prostu się ciebie nie spodziewalem.- uśmiechnął się
- Sprawa dotyczy mnie - skrzywiła się
- Wiem, wiem. Chcecie coś do picia? - był zawsze taki gościnny
- Masz Sprite'a? - spytałam
- Moze lepiej nie - miała już złe wspomnienia z tym
- Mam. Zaraz ci naleje.
- Przejdzmy do rzeczy.- powiedziała trzęsąc z nerwów nogami
- To pytaj.- Tomlinson wzruszył ramionami - Sam nie wiem od czego zacząć. Więc pytaj o konkrety. - usiadł obok nas podając mi napój
- O co chodzi? Co zamierza ? Co to mialo byc to wczoraj ? I czy moge mu zaufać? - rzuciła garstką pytań
- Po pierwsze, i to raczej wiesz, on sie w tobie bujnął, bo tego zakochaniem nazwać nie można patrząc na jego zachowanie. Oj. nie chcesz wiedzieć co on zamierza...- Louis się skrzywił
- Louis, to ważne. - podpuściłam go
- No ok. Chcesz zniszczyć Wasz związek. On chce go powoli zniszczyć, żeby nikt o niczym sie nie dowiedział, a potem po wszystkim ma zamiar z Tobą być. To trochę chore... - podrapał się po głowie
- Jezeli mi cos powie to moge mu zaufać, ze rzeczywiscie tak będzie? -Emily skupiałasię w to jak najbardziej potrafiła
- Sam nie wiem. - westchnął - W zależności co będzie mówił.
- Dobra, teraz Ty chodź do kuchni. Musimy pogadać - pociągnęłam go za rękę
*oczami Emily*
Nie mogłam sobie tego wszystkiego poukładać. Tak bardzo mu ufałam. Po chwili otworzyły się drzwi, a z nich wyłoniła się szczupła sylwetka Stylesa
- Emily? - podniósł okulary
- Harry? - miało go dziś tu nie być
- To mój dom? Wróciłem się, bo zapomniałem portfela, ale co Ty tu... nie ważne chodź na górę musimy porozmawiać. Daruje Ci ten dzisiejszy wypad na London Eye. - poszłam za nim na góre. Zamknął nas w pokoju
- Chyba nie jesteś zła za wczoraj? - zauważył
- Spokojnie, nie mam Ci za złe - obdarowałam go ciepłym uśmiechem
- Jak układa Ci się z Zaynem? - na to imię ręce same mu się ścisnęły
- Musze przyznac, ze bardzo dobrze, ale jest strasznie zazdrosny - wzruszyłam ramionami
- To chyba nie dobrze, ze Ci nie ufa. Raczej nie ma powodow - Harry zaczął się co raz bardziej do mnie zbliżać, przejechał mi ręką po poliku. Po chwili odwrócił się i zajrzał do barku. Nalał whisky do szklanki
- On tego nie rozumie - westchnęłam
- Masz, napij się. To Cię powinno rozluźnić - podał mi szklankę. Od razu wiedziałam co w niej siedzi
- Przykro mi Harry, ale muszę już lecieć. Zayn na mnie czeka, jedziemy dziś jeszcze gdzieś. Rozumiesz - uśmiechnęłam się
- Mam nadziję, że wpadniesz jeszcze do mnie - Harry pocałował mnie w czoło
tym czasem w kuchni...
*oczami Rose*
Stał oparty o drewniany stolik
- Lou, Niall jest zazdrosny. Nie wiem o co, ale jest zazdrosny... - wyżaliłam się, a on kucnął przy mnie - on chyba nie rozumie, że jesteśmy tylko przyjaciółmi
- Gdybym miał taką dziewczynę tez byłbym o nią zazdrosny - posłał mi ciepły uśmiech
- Louis, jesteśmy przyjaciółmi. Niall po mojej rozmowie z Tobą... On powiedział cos w takim stylu jakby mnie podejrzewał o coś... - gula stanęła mi w gardle, a Lou się podniósł
- Co?! On musi być naprawdę zazdrosny. Ale on przecież też ma przyjaciół płci przeciwnej, więc o co mu chodzi? - zaczął się kręcić po kuchni
- Rose ! Zbieramy się - w tym momencie Emily zbiegła na dół. Wiedziałam, że coś jest nie tak, a utwierdził mnie do tego widok Stylesa. Spojrzałam się na Tomlinsona, a on wzruszył ramionami, jakby o niczym nie wiedział.
- Pa chłopcy - wykrzyknęłyśmy w tym samym momencie i wyszłyśmy. W naszym samochodzie siedział Zayn i Niall. Wsiadłyśmy.
- Niall powiedz mi Słońce... co Ty tu robisz? - spojrzałam zdezorientowana
- Siedze - uśmiechnął się głupio - widze,że nie cieszysz się, że tu jestem , ok rozumiem będziesz coś chciała - zaśmiałam się i go przytuliłam
- A Ty Skarbie, co Ty tu robisz? - spytała zdezorienotwana Emily Malika
- Nie spotkasz sie z Harrym. Przypominam Ci - Malik szyderczo się uśmiechnął. Emily spojrzała na mnie.
- Co się tak patrzysz? - wywaliłam
- Pomogła byś - wyrzuciła
- O co Wam chodzi? - Zayn co raz bardziej się wkurzał
- Hmm... więc tak. Zayn weź ogarnij, ona i tak zrobi co chce, więc nawet jak ją przywiążesz do krzesła, jak będzie chciała to nawet z tym krzesłem pójdzie...- chyba wystarczyła im taka odpowiedź
- Nie mówcie mi, ze tam był- trzasnął o kierownice
- Ok. Nie było go tam - powiedziałam. Malik wciągnął powietrze
- Robcie co chcecie. Nie bede się juz wtracal. Jak cos Wam się stanie to nie patrzcie na mnie. Możecie tylko oczekiwac " a nie mowilem ".
- Ja się w nic nie pakuje - wzruszyłam ramionami
- To co tam tak caly czas latasz i czekasz tylko na okazje, żeby tam isc? Nie udawaj - zarzucił mi w sumieto co sama o sobie myślałam. Prawda była taka, że w końcu ktoś powiedział to na głos
- Zayn ! - próbowała go ogarnąć
- Wy nadal nie rozumiecie, ze Lou jest moim przyjacielem? - próbowałam wszystkiemu zaprzeczyć
- No właśnie ja nie - Niall się oburzył
- To już Twój problem - podniosłam prawą brew i odwróciłam się w stronę okna
- Ja ciebie Niall nie rozumiem. Piszesz na TT, że jakas tam babka jest piekna. Wychodzisz jeszcze z inna na lunch,a o jeszcze innej mówią, że bedzie twoją przyszłą dziewczyną, a mnnie sie czepiasz jak pójde z Emily do Louisa. - Horan osłupiał
- Taaa i kazda siedzi w pokoju sama z jednym z nich - pozbierał myśli
- Właśnie. Czemu nie jeździmy z nimi? - Malik, aż zachamował
- Bo jesteście tak zajeci swoja zazdrością, że nawet na to nie wpadliscie... - moja gestykulacja była w tym momencie piorunująca
- Wreszcie ktośto na głos powiedział - Emily przybiła mi piątkę.W tym momencie dojechaliśmy pod dom.
- Następnym razem jedziemy z nimi - Niall rzucił Zaynowi
- Brawo, szybka reakcja - zauważyłam zapalając światło w domu
- Mogłyście nam powiedzieć, żebyśmy jechali z Wami. - Zayn rzucił klucze na blat
- Mam jedno pytanie. Co ty tak właściwie myślisz o Lou? - podparłam ręcę o biodra
- Ja? Lubie go i uważam za dobrego kumpla - usiadłna kanapie
- Więc czemu jestes zazdrosny? - nie mogłam tego pojąc
- Bo się boję, że mi Cię zabierze. Zobacz do czego zdolny jest Harry - nikt tego nie rozumiał, nikt
- Lou to nie Styles! Louis jestmoim przyjacielem
- Jakie to wszystko powalone - westchnął zmęczony tym wszystkim Zayn i usiadł obok Nialla
- Ty jestes powalony. To jest cholernie proste. W Twojej sytuacji - spojrzałam na Emily i zachciało mi się śmiać, ale się pochamowałam
- Tak,kurna Harry też był wielkim przyjacielem - to od razupomogło wspiąć się Malikowi
- Czemu Ty mi nie ufasz do cholery? - zarzuciła Emily Zaynowi
*oczami Emily*
Co raz bardziej czułam jak go trace. Nie liczyłam się ja tylko wygrana z Harrym.
- Ufam Ci w 100 % . Jak na razie to Niall nie ufa Rose próbował się bronić
- Właśnie widać. Z łaski swej nie wtrącaj się w ich kłótnie - wyjęłam zimną wodę z lodówki
- Ufam jej tylko się martwie - Niall podsniósł się z kanapy
- To kurna przestań.
Zayn przyszedł za mną do kuchni i złapał mnie w pasie
- Powiedz mi co mam zrobić, żebyś wiedziała, że Ci ufam - szepnął mi do ucha
- Zachowywać się. Sama sobie dam radę ze Stylesem - westchnęłam i spojrzałam na niego
- Dobra, ale jesli tylko Ci coś zrobi załatwie go gołymi rekoma
- Zayn... - po chamowałam go
- Tak? -uśmiechnął się
- Ach nic - pocałowałam go, a ona odwzajemnił pocałunek
BĘDZIE 6 KOMENTARZY, A BĘDZIE NASTĘPNY ROZDZIAŁ <3
środa, 3 lipca 2013
wtorek, 2 lipca 2013
Niall & Zayn opowiadanie - V rozdział
*oczami Zayna*
- Pójdę za nią - wyrwała się Rose. A ja złapałem ją za ramię
- Nie, tym razem to ja muszę wszystko naprawić, ale dzięki. - na co Niall kopnął mnie w tyłek na szczęście.
Poszedłem na górę i otworzyłem drzwi od sypialni
- Wyjdź stąd! - usłyszałem na powitaniu
- Nie wyjdę i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę - skrzywiłem się, a ona wstała i zaczęła walić mnie pięściami w brzuch.
- Jak mogłeś coś takiego powiedzieć. Dobrze wiesz, ze kocham tylko Ciebie, a Ty mnie krzywdzisz. - po jej polikach spływały łzy
- Wiem, przepraszam, ale zrozum mnie, jestem wkurzony - przytuliłem ją do siebie - Nawet nie wiesz jak mocno Cie kocham i jak bardzo się o Ciebie boję. - głaskałem ją po głowie, a ta się uspokajała - Wybaczysz mi?
- Muszę - uśmiechnęła się, a ja wiedziałem, ze już jest ok.
*oczami Rose*
- Mogłyśmy tam nie iść. Teraz, by było wszystko ok. - skrzywiłam się i usiadłam na kanapie - Najlepiej będzie jak ja sama pójdę do Lou i zorientuje się kiedy nie będzie Harrego. Bo jak wy pójdziecie, to Harry się domyśli i od razu będzie jedna wielka wojna i gówno a nie One Direction - Niall się zaśmiał i mocno mnie przytulił. Tego potrzebowałam. Słyszałam jak tamci schodzą na dół. Chyba już było wszystko okej
- Odchodzę z zespołu. - oznajmił Zayn, a więc nie do końca wszystko było rzeczywiście ok.
- Co? - Emily rozdziawiła buzię z resztą jak my wszyscy
- Przepraszam Cię Skarbie, ale nie wyobrażam sobie z nim pracować. - westchnął
- Mamy jeszcze wolne. Uspokój się Zayn. Nie rób jeszcze większego bagna niż teraz jest. - odparł Niall.
- Mamy byc dalej ta piątką dzieci kwiatów? Przy nim... ja nie dam rady - wyrzucił z siebie Zayn
- Fajnie, że uważasz mnie za dziecko kwiat. Nasza piątka, jest najlepszą piątką świata. Pomyśl o fanach.
Nie jesteśmy dla nich głupim zespolikiem, którego posłuchają sobie prze tydzień i się nim znudzą. - mój ukochany zmarszczył czoło, a ja pomasowałam go po plecach. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął.
- Robię to, bo to lubie. Mam robiś coś co będzie mnie irytowało? - Zayn myślał tylko o sobie
- Nie.. no, ale do trasy wszystko wyjaśnimy. - Niall wydawał się chyba sam nie wierzyć w to co mówi
- To ja pójdę zadzwonić do Louisa. - musiałam jakoś uspokoić atmosferę. Wyszłam do kuchni i wyciągnęłam telefon.
- Lou musimy się spotkać. Najlepiej w jakims cichym miejscu, gdzie nie ma dużo ludzi. - stwierdziłam
- Ok. No to po prostu przyjdź do mnie. - Lou zaproponował
- Będę za godzinę, bo jeszcze muszę z Nialem porozmawiać. Paa - rozłączyłam się i wróciłam do salonu
- Pójdę do nich za godzinę - zakomunikowałam
- Wychodzę - Zayn sięgnął po kurtkę
- Gdzie? - Emily założyła ręce na biodra
- Spokojnie... przejść się - Zayn pocałował ją w czoło
- Nie zrób nic głupiego - Emily westchnęła
- Ja tez wychodzę - dałam Niallowi buziaka
- Ty też nie rób nic głupiego - mrugnął prawym okiem
- Mało zabawne - wytknęłam mu język i poszłam do Tomlionsona. Zadzwoniłam do drzwi, na szczęście otworzył mi Louis.
- Cześć Lou. Jest Harry teraz w domu? - dopytałam
- Tak, jest. Coś się stało? - zdenerwował się
- To wyjdź przed dom i zamknij drzwi. - mój przyjaciel wyszedł i posłusznie zamknął drzwi. - Wczoraj jak u Was byłyśmy Harry na górze pocałował Emily. Dzisiaj Niall pytał się nas jak było i w ogóle i Emily powiedziała Zaynowi co sie wydarzyło. On chce odejść z zespołu.Trzeba wszystko wyjaśnić. Weź mi powiedz o co w ogóle tu chodzi? - streściłam to jak najprościej się dało. Louis westchnął
- Ja mu tłumaczyłem, żeby on sie od niej odczepił. Mówiłem, że ona jest szczęśliwa. Mówiłem, ze jak on zniszczy jej związek ona nie będzie chciała go znać. On nie rozumie. - skrzywił się - On... Musimy sie gdzies spotkac i o wszystkim porozmawaić. To jest złe miejsce i zły czas. Harrego nie bedzie w domu za dwa dni. Wtedy przyjdź. A teraz spadam, bo on zacznie cos podejrzewać. Pa - dał mi buziaka w policzek, a ja odpowiedziałam mu tym samym. To wszystko było chore. Wróciłam do domu, a Emily już na mnie napadła
- Musimy pogadać... ale nie tu - ach...
- To chodź na kawę - Emily sięgnęłam po kurtkę i wyszłyśmy. - Mów, bo nie wytrzymam.
- Ja chyba czuję coś do niego...
CDN...
KOMENTOWAĆ , 5 KOMENTARZY A BĘDZIE NASTĘPNA CZĘŚĆ
- Pójdę za nią - wyrwała się Rose. A ja złapałem ją za ramię
- Nie, tym razem to ja muszę wszystko naprawić, ale dzięki. - na co Niall kopnął mnie w tyłek na szczęście.
Poszedłem na górę i otworzyłem drzwi od sypialni
- Wyjdź stąd! - usłyszałem na powitaniu
- Nie wyjdę i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę - skrzywiłem się, a ona wstała i zaczęła walić mnie pięściami w brzuch.
- Jak mogłeś coś takiego powiedzieć. Dobrze wiesz, ze kocham tylko Ciebie, a Ty mnie krzywdzisz. - po jej polikach spływały łzy
- Wiem, przepraszam, ale zrozum mnie, jestem wkurzony - przytuliłem ją do siebie - Nawet nie wiesz jak mocno Cie kocham i jak bardzo się o Ciebie boję. - głaskałem ją po głowie, a ta się uspokajała - Wybaczysz mi?
- Muszę - uśmiechnęła się, a ja wiedziałem, ze już jest ok.
*oczami Rose*
- Mogłyśmy tam nie iść. Teraz, by było wszystko ok. - skrzywiłam się i usiadłam na kanapie - Najlepiej będzie jak ja sama pójdę do Lou i zorientuje się kiedy nie będzie Harrego. Bo jak wy pójdziecie, to Harry się domyśli i od razu będzie jedna wielka wojna i gówno a nie One Direction - Niall się zaśmiał i mocno mnie przytulił. Tego potrzebowałam. Słyszałam jak tamci schodzą na dół. Chyba już było wszystko okej
- Odchodzę z zespołu. - oznajmił Zayn, a więc nie do końca wszystko było rzeczywiście ok.
- Co? - Emily rozdziawiła buzię z resztą jak my wszyscy
- Przepraszam Cię Skarbie, ale nie wyobrażam sobie z nim pracować. - westchnął
- Mamy jeszcze wolne. Uspokój się Zayn. Nie rób jeszcze większego bagna niż teraz jest. - odparł Niall.
- Mamy byc dalej ta piątką dzieci kwiatów? Przy nim... ja nie dam rady - wyrzucił z siebie Zayn
- Fajnie, że uważasz mnie za dziecko kwiat. Nasza piątka, jest najlepszą piątką świata. Pomyśl o fanach.
Nie jesteśmy dla nich głupim zespolikiem, którego posłuchają sobie prze tydzień i się nim znudzą. - mój ukochany zmarszczył czoło, a ja pomasowałam go po plecach. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął.
- Robię to, bo to lubie. Mam robiś coś co będzie mnie irytowało? - Zayn myślał tylko o sobie
- Nie.. no, ale do trasy wszystko wyjaśnimy. - Niall wydawał się chyba sam nie wierzyć w to co mówi
- To ja pójdę zadzwonić do Louisa. - musiałam jakoś uspokoić atmosferę. Wyszłam do kuchni i wyciągnęłam telefon.
- Lou musimy się spotkać. Najlepiej w jakims cichym miejscu, gdzie nie ma dużo ludzi. - stwierdziłam
- Ok. No to po prostu przyjdź do mnie. - Lou zaproponował
- Będę za godzinę, bo jeszcze muszę z Nialem porozmawiać. Paa - rozłączyłam się i wróciłam do salonu
- Pójdę do nich za godzinę - zakomunikowałam
- Wychodzę - Zayn sięgnął po kurtkę
- Gdzie? - Emily założyła ręce na biodra
- Spokojnie... przejść się - Zayn pocałował ją w czoło
- Nie zrób nic głupiego - Emily westchnęła
- Ja tez wychodzę - dałam Niallowi buziaka
- Ty też nie rób nic głupiego - mrugnął prawym okiem
- Mało zabawne - wytknęłam mu język i poszłam do Tomlionsona. Zadzwoniłam do drzwi, na szczęście otworzył mi Louis.
- Cześć Lou. Jest Harry teraz w domu? - dopytałam
- Tak, jest. Coś się stało? - zdenerwował się
- To wyjdź przed dom i zamknij drzwi. - mój przyjaciel wyszedł i posłusznie zamknął drzwi. - Wczoraj jak u Was byłyśmy Harry na górze pocałował Emily. Dzisiaj Niall pytał się nas jak było i w ogóle i Emily powiedziała Zaynowi co sie wydarzyło. On chce odejść z zespołu.Trzeba wszystko wyjaśnić. Weź mi powiedz o co w ogóle tu chodzi? - streściłam to jak najprościej się dało. Louis westchnął
- Ja mu tłumaczyłem, żeby on sie od niej odczepił. Mówiłem, że ona jest szczęśliwa. Mówiłem, ze jak on zniszczy jej związek ona nie będzie chciała go znać. On nie rozumie. - skrzywił się - On... Musimy sie gdzies spotkac i o wszystkim porozmawaić. To jest złe miejsce i zły czas. Harrego nie bedzie w domu za dwa dni. Wtedy przyjdź. A teraz spadam, bo on zacznie cos podejrzewać. Pa - dał mi buziaka w policzek, a ja odpowiedziałam mu tym samym. To wszystko było chore. Wróciłam do domu, a Emily już na mnie napadła
- Musimy pogadać... ale nie tu - ach...
- To chodź na kawę - Emily sięgnęłam po kurtkę i wyszłyśmy. - Mów, bo nie wytrzymam.
- Ja chyba czuję coś do niego...
CDN...
KOMENTOWAĆ , 5 KOMENTARZY A BĘDZIE NASTĘPNA CZĘŚĆ
poniedziałek, 1 lipca 2013
Niall & Zayn opowiadanie - IV rozdział
*** u Zayna i Emily***
Wyglądała tak pięknie w tym mokrym, obciskającym jej idealne ciało podkoszulku
- Nie wytrzymam! - wydarłem się
- O co Ci chodzi? - odwróciła się zdezorientowana
- Czy tego chcesz, czy nie! Czas na poranny sex - uśmiechnąłem się biorac ją na ręce, na co się zaśmiała
- A jak oni przyjdą? - podniosła prawą brew, a ja westchnąłem i postawiłem ja na podłoge
- Czekaj. - wystukałem smsa do Nialla, żeby nie przychodził w ciągu następnych dwóch godzin. Spojrzałem na nią, stała po drugiej stronie blatu, oczywiście nie dała mi za wygraną i musiałem
ganiać ją po całym domu, przyparłem ją do ściany na schodach
- Już mi nie uciekniesz - usmiechnąłem się zawadiacko i mocno pocałowałem ją w usta, a ona jakby nigdy nic złapała za mojego członka, zasmiałęm się
- Oj, Emily - podniosłem ją, oplotła mnie nogami w pasie. Złapałem za jej włosy, nasze jezyki na wzajem siebie pieściły. Całowała mnie po szyi, aż zdjeła ze mnie koszulkę i przeniosła swoje pocałunki na tors.
Przy nikim nie czułem się tak dobrze jak przy niej. Rękami błądziła po moim umiesnionym brzuchu. W końcu zdjąłem z niej bluzkę, a ona zarumieniona przestała mnie całować. Przejąłem inicjatywe.
Całowałem ją po szyji i zjechałem na dekolt, po jakimś czasie udało mi się odpiąc jej stanik. Zacząłem masować jej jędrne piersi, a ona wygięła się w łuk. Złapałem ją za pośladki i zaniosłem do naszej sypialni.
Położyłem ją na łóżku i zacząłem zdjemować jej spodnie. Jedna ręka cały czas wedrowała po jej brzuchu.Nie mogłem się powstrzymać i namiętnie pocałowałem ja w usta, na co nie była obojętna. W końcu zdjąłem jej majtki
i zacząłem wkładać po kolej place. Widok jej zarumienionej twarzy był przepiękny i strasznie zadowalający
- Oh, oh... głębiej! - było słychać z jej ust na co byłem jeszcze bardziej zadowolony. Wyjąłem z niej palce i zacząłem pieścić jej piersi, a ona ręka zjechała do mojego przyjaciela. Zdawałem sobie sprawy, że nie zrobi tego,
ale już takie poświęcenie z jej strony było dla mnie nagrodą. Na sztywny już członek założyłem kapturek, których cały zapas był w szafce nocnej. Wepchnąłem się w nią powoli.
- Oh, ... Zayn fuck me! - słyszane z jej ust było jak miód na moje uszy. Przyspieszyłem w pewnym momencie. Mocno ją pocałowałem, a ona wygięła się w pół.
- Zayn dochodze! - ledwo z siebie wydobyła. Zakończyliśmy w jednym momencie. Po wszystim położyłem się obok niej i zakryłem kołdrą
- Kocham Cię - pocałowałem ją w czoło
- Ja Ciebie też - a ona jeszcze bardziej się we mnie wtuliła
***Niall i Rose powracający do domu***
Chyba juz po wszystkim? Oni potrafią tak długo... Staliśmy już przy domu
- Dosyć cicho - stwierdziła Rose.
- Chyba już możemy wejść. - otworzyłem drzwi przed nią. A w domu? syf jak zwykle. razem w tym samym momencie krzykneliśmy
- ZAYN! EMILY! NA DÓŁ! - oparłem się o drzwi. W około stanik, bokserki, majtki i inne takie...a na schodach pełno pióra. Zbiegli na dół. Zayn w bokserkach Calvina Kleina. Zayn spojrzał się na Emily
- Moja koszula? - zdziwił się
- Wzięłam pierwszą lepszą rzecz, która była pod ręką - skrzywiła się
- Pięknie w niej wyglądasz. Możesz tak chodzić codziennie - chciał jej dac buziaka
- Ekhem! - zwróciła ich uwagę Rose
- Przepraszamy? - skrzywił się Zayn
- ...I obiecacie, że nigdy więcej tego nie zrobicie? - zaśmiałem się pod nosem, jak w przedszkolu. Spojrzeli się na siebie
- Nie! - wydarli się
- Dobra, dobra... sprzątnijcie to - zaśmiała się Rose
- Dzieci... - poszedłem do kuchni i włączyłem laptopa. Na twitterze było pełno wiadomości od fanek. Nagle przyszła wkurzona Rose z laptoptem
- Co jest Kochanie? - zapytałem
- To ! - pokazała mi zdjęcie, na którym trzymam kartkę z napisem , ze Rachel jest piękna
- No i co? - zasmiałem się
- Emm. Niall, co jest takiego pięknego w tej Rachel? - spytała naburmuszona
- Deska! - krzyknął Zayn, a Emily pocałowała go w policzek
- Kochany - dodała
- Niall. zadałm ci pytanie. Ja nie pisze na tt, że Louis jest piekny! - Rose zwróciła się znowu do mnie
- A co jest złego w tym, że tak napisałem? - podrapałem się po głowie. Louis? O.o
- ... szkoda gadać. - machnęła ręką
- Czemu akurat Louis? - Zayn też się zdziwił
- Własnie. Czemu akurat Louis? Może Ty też wczoraj robiłaś. - dobrze wiedziałem, ze nie przemyślałem tego co mówie
- Wiesz co.. po prostu. żałosny jesteś! - Rose wybiegła z domu
- Ty TEŻ? Co to miało niby być? Sugerujesz, że coś zrobiłam? - doczepiła się jeszcze Emily - Pójdę za nią. Jeszcze sobie coś zrobi - i wyszła.
- Jestem idiotą - walnąłem się w łeb.
***Rose z Emily***
- Zaczekaj ! - Biegłam za nią prawie pół drogi. W końcu się zatrzymała
- No co... ach. Przepraszam Cię
- Mnie nie musisz - zauważyłam - Chodź pójdziemy do Starbucks'a. Pokazałam na przeciwko na kawiarnie.
- Czemu nie - wzruszyła ramionami
- Jest tak samo zdenerwowany jak Zayn i martwi sie o Ciebie. On nie chciał - po mimo tego, co Nial o mnie powiedział próbowałam go bronić
- On nie mysli co mowi! Ale nie, musi od razu osadzac mnie! - zwróciłam uwagę chyba wszystkich ludzi w kawiarni
- To facet... Glowa do gory. wiesz jaki jest Niall i jak sie martwi o Ciebie - pogłaskałam ją po ręce
- Zdenerwowal mnie.. Nawet glupiego przepraszam nie uslyszalam - skrzywiła się. A kelnerka przyniosła nam nasze latte vanilla
- Uslyszysz jak wrocisz. nie zdazyl nawet - miałam taką nadzieję
- No w sumie.. Ale czemu w ogole to powiedział? - posmutniała
- Po wpływem emocji - powiedziałam popijając kawę, a Rose się zasmiała - Co jest? - była zdezorientowana
- Masz wąsy od śmietany - powstrzymywała śmiech
- Haha zabawne - wytknęłam jej język i oblizałam usta
- Nie powiedziałaś Zaynowi... - zauważyła
- Tak wiem i nie mam pojęcia jak to zrobić - skrzywiłam się
- Chodź już. Im prędzej mu o tym powiesz tym lepiej - zabrałyśmy torebki z muffinkami dla chłopaków i poszłyśmy
*** w domu***
- Moje kochanie wróciło! I ma dla mnie jedzenie! - Zayn pocałował mnie w czoło
- Musimy pogadać - skrzywiłam się
- Coś się stało? - zaniepokoił się
- Tak, chodź do sypialni - pociągnęłam go za rękę
- Rose, przepraszam Cię. Nie myslałem co mówie. Kocham Cię - Niall podszedł i pogłaskał Rose po głowie
- Ja Ciebie też, ale naprawdę zróbiło mi się smutno, gdy to powiedziałeś. Jak mogłeś wgl tak pomysleć - wtuliła się w niego
- Prosze Cie - przytulił ją najmocniej jak tylko mógł
- Niech będzie - usmiechnęła sie do niego. Był w tym momencie najszczęsliwszym człowiekiwem na świecie. Teraz ja musiałam załatwić sprawę.
- Zayn... - złapałam go za ręce - Tylko błagam Cię nie rób nic głupiego - zrobiłam głeboki wdech
- Wszystko będzie dobrze, tylko powiedz mi co się stało - zaczął mnie przytulać
- Proszę Cię, nie rozpraszaj mnie - odsunęłam się kawałek
- Harry... - raz kozie śmierć - Harry mnie wczoraj pocałował
- Coooo?! Nie wierze, zabije go! - Zayn zbiegł na dół, a ja za nim
- Co się stało? - zauważył nic nie wiedzacy jeszcze Niall
- Nasz kochany przyjaciel całował się wczoraj z moją dziewczyną! - Zayn strzepnął ze stołu pierwsze z brzegu talerze
- Zayn! - wydarła się na niego Rose
- Niall podaj mi moje kluczyki - pokazał mu na komde
- Nigdzie nie pójdziesz! - zastawiłam mu droge
- Kochanie, nie teraz - próbował przejść, ale ja oparłam się o jego tors.
- Nie w tym stanie - spojrzałam w jego głębokie oczy
- Daj mi wyjść. Obiecuję, że nie pójdę do niego. Musze ochłonoć - pocałował mnie namiętnie w usta i wyszedł
- I co ja mam robić? - załamał ręce i rzuciłam się na naszą skórzaną kanapę
- Może pogadam z Louisem? - zaproponowała siadając obok mnie
- To jest dobry pomysł - powiedział Niall - kucając obok mnie - a Zaynem sie nie przejmuj. Zaraz ochłonie.
- To ja dzwonie do Lou - Rose wyjęła telefon
- Lou musimy się spotkac... najlepiej jak najszybciej - spojrzała na mnie
- Przyjedź do mnie. - zaproponował
- Ok, będę za pół godziny. Pa - rozłączyła się. - Trzymajcie się tutaj, ja jade do Louisa
- Potem zadzwonie jeszcze do Liama. Powinien niedługo wracać - Niall wstał i poszedł do kuchni, a ja za nim
- Zrobić Ci obiad? - zaproponowałam
- Jasne! - cieszył się jak małe dziecko
- Co chcesz? - spytałam otwierając lodówkę
- Bigos! - oczy świeciły mu się jak iskierki
- Mogłam się do mysleć - zaśmiałam się
- Nie musisz się obawiać Louisa. To relacja czysto przyjacielska - mrugnełam do niego
- Może masz racje - uśmiechnął się. W tym momencie przyszedł Zayn. Podszedł do mnie i złapał mnie w biodrach całując po szyi
- Ej! Bo przypali mój bigos! - Niall się zaśmiał - Idę dzwonić po Liama. Jak przyjdę obiad ma byc gotowy - wytknęłam mu język
- Po co on dzwoni do Liama? - spytał Zayn
- Żeby tu Was wszystkich ogarnął i pogadal z Hazzą - wyjaśniłam
- Najpierw to dostanie ode mnie po ryju, potem mozecie dzwonic po Liama - odpowiedział wkurzony
- Zayn! - skarciłam go
- No nie mów, że zrobił dobrze... Błagam tylko nie to - załamał ręce
- Nie, ale jest nieszczęsliwie zakochany. - zauważyłam
- To niech się kurde odkocha. A Ty go jeszcze bronisz... - walnął scierką w blat - Co moze jeszcze powiesz, ze Ci pasowało?
- Nie wierze w to co powiedziałeś! Nie odzywaj się do mnie i zostaw mnie w spokoju! Nienawidze Cie - szybko pobiegłam do sypialni. Usłyszałam tylko "Kochanie..."
DAM NEXT GDY BEDZIE 6 KOMENTARZY! :D
Wyglądała tak pięknie w tym mokrym, obciskającym jej idealne ciało podkoszulku
- Nie wytrzymam! - wydarłem się
- O co Ci chodzi? - odwróciła się zdezorientowana
- Czy tego chcesz, czy nie! Czas na poranny sex - uśmiechnąłem się biorac ją na ręce, na co się zaśmiała
- A jak oni przyjdą? - podniosła prawą brew, a ja westchnąłem i postawiłem ja na podłoge
- Czekaj. - wystukałem smsa do Nialla, żeby nie przychodził w ciągu następnych dwóch godzin. Spojrzałem na nią, stała po drugiej stronie blatu, oczywiście nie dała mi za wygraną i musiałem
ganiać ją po całym domu, przyparłem ją do ściany na schodach
- Już mi nie uciekniesz - usmiechnąłem się zawadiacko i mocno pocałowałem ją w usta, a ona jakby nigdy nic złapała za mojego członka, zasmiałęm się
- Oj, Emily - podniosłem ją, oplotła mnie nogami w pasie. Złapałem za jej włosy, nasze jezyki na wzajem siebie pieściły. Całowała mnie po szyi, aż zdjeła ze mnie koszulkę i przeniosła swoje pocałunki na tors.
Przy nikim nie czułem się tak dobrze jak przy niej. Rękami błądziła po moim umiesnionym brzuchu. W końcu zdjąłem z niej bluzkę, a ona zarumieniona przestała mnie całować. Przejąłem inicjatywe.
Całowałem ją po szyji i zjechałem na dekolt, po jakimś czasie udało mi się odpiąc jej stanik. Zacząłem masować jej jędrne piersi, a ona wygięła się w łuk. Złapałem ją za pośladki i zaniosłem do naszej sypialni.
Położyłem ją na łóżku i zacząłem zdjemować jej spodnie. Jedna ręka cały czas wedrowała po jej brzuchu.Nie mogłem się powstrzymać i namiętnie pocałowałem ja w usta, na co nie była obojętna. W końcu zdjąłem jej majtki
i zacząłem wkładać po kolej place. Widok jej zarumienionej twarzy był przepiękny i strasznie zadowalający
- Oh, oh... głębiej! - było słychać z jej ust na co byłem jeszcze bardziej zadowolony. Wyjąłem z niej palce i zacząłem pieścić jej piersi, a ona ręka zjechała do mojego przyjaciela. Zdawałem sobie sprawy, że nie zrobi tego,
ale już takie poświęcenie z jej strony było dla mnie nagrodą. Na sztywny już członek założyłem kapturek, których cały zapas był w szafce nocnej. Wepchnąłem się w nią powoli.
- Oh, ... Zayn fuck me! - słyszane z jej ust było jak miód na moje uszy. Przyspieszyłem w pewnym momencie. Mocno ją pocałowałem, a ona wygięła się w pół.
- Zayn dochodze! - ledwo z siebie wydobyła. Zakończyliśmy w jednym momencie. Po wszystim położyłem się obok niej i zakryłem kołdrą
- Kocham Cię - pocałowałem ją w czoło
- Ja Ciebie też - a ona jeszcze bardziej się we mnie wtuliła
***Niall i Rose powracający do domu***
Chyba juz po wszystkim? Oni potrafią tak długo... Staliśmy już przy domu
- Dosyć cicho - stwierdziła Rose.
- Chyba już możemy wejść. - otworzyłem drzwi przed nią. A w domu? syf jak zwykle. razem w tym samym momencie krzykneliśmy
- ZAYN! EMILY! NA DÓŁ! - oparłem się o drzwi. W około stanik, bokserki, majtki i inne takie...a na schodach pełno pióra. Zbiegli na dół. Zayn w bokserkach Calvina Kleina. Zayn spojrzał się na Emily
- Moja koszula? - zdziwił się
- Wzięłam pierwszą lepszą rzecz, która była pod ręką - skrzywiła się
- Pięknie w niej wyglądasz. Możesz tak chodzić codziennie - chciał jej dac buziaka
- Ekhem! - zwróciła ich uwagę Rose
- Przepraszamy? - skrzywił się Zayn
- ...I obiecacie, że nigdy więcej tego nie zrobicie? - zaśmiałem się pod nosem, jak w przedszkolu. Spojrzeli się na siebie
- Nie! - wydarli się
- Dobra, dobra... sprzątnijcie to - zaśmiała się Rose
- Dzieci... - poszedłem do kuchni i włączyłem laptopa. Na twitterze było pełno wiadomości od fanek. Nagle przyszła wkurzona Rose z laptoptem
- Co jest Kochanie? - zapytałem
- To ! - pokazała mi zdjęcie, na którym trzymam kartkę z napisem , ze Rachel jest piękna
- No i co? - zasmiałem się
- Emm. Niall, co jest takiego pięknego w tej Rachel? - spytała naburmuszona
- Deska! - krzyknął Zayn, a Emily pocałowała go w policzek
- Kochany - dodała
- Niall. zadałm ci pytanie. Ja nie pisze na tt, że Louis jest piekny! - Rose zwróciła się znowu do mnie
- A co jest złego w tym, że tak napisałem? - podrapałem się po głowie. Louis? O.o
- ... szkoda gadać. - machnęła ręką
- Czemu akurat Louis? - Zayn też się zdziwił
- Własnie. Czemu akurat Louis? Może Ty też wczoraj robiłaś. - dobrze wiedziałem, ze nie przemyślałem tego co mówie
- Wiesz co.. po prostu. żałosny jesteś! - Rose wybiegła z domu
- Ty TEŻ? Co to miało niby być? Sugerujesz, że coś zrobiłam? - doczepiła się jeszcze Emily - Pójdę za nią. Jeszcze sobie coś zrobi - i wyszła.
- Jestem idiotą - walnąłem się w łeb.
***Rose z Emily***
- Zaczekaj ! - Biegłam za nią prawie pół drogi. W końcu się zatrzymała
- No co... ach. Przepraszam Cię
- Mnie nie musisz - zauważyłam - Chodź pójdziemy do Starbucks'a. Pokazałam na przeciwko na kawiarnie.
- Czemu nie - wzruszyła ramionami
- Jest tak samo zdenerwowany jak Zayn i martwi sie o Ciebie. On nie chciał - po mimo tego, co Nial o mnie powiedział próbowałam go bronić
- On nie mysli co mowi! Ale nie, musi od razu osadzac mnie! - zwróciłam uwagę chyba wszystkich ludzi w kawiarni
- To facet... Glowa do gory. wiesz jaki jest Niall i jak sie martwi o Ciebie - pogłaskałam ją po ręce
- Zdenerwowal mnie.. Nawet glupiego przepraszam nie uslyszalam - skrzywiła się. A kelnerka przyniosła nam nasze latte vanilla
- Uslyszysz jak wrocisz. nie zdazyl nawet - miałam taką nadzieję
- No w sumie.. Ale czemu w ogole to powiedział? - posmutniała
- Po wpływem emocji - powiedziałam popijając kawę, a Rose się zasmiała - Co jest? - była zdezorientowana
- Masz wąsy od śmietany - powstrzymywała śmiech
- Haha zabawne - wytknęłam jej język i oblizałam usta
- Nie powiedziałaś Zaynowi... - zauważyła
- Tak wiem i nie mam pojęcia jak to zrobić - skrzywiłam się
- Chodź już. Im prędzej mu o tym powiesz tym lepiej - zabrałyśmy torebki z muffinkami dla chłopaków i poszłyśmy
*** w domu***
- Moje kochanie wróciło! I ma dla mnie jedzenie! - Zayn pocałował mnie w czoło
- Musimy pogadać - skrzywiłam się
- Coś się stało? - zaniepokoił się
- Tak, chodź do sypialni - pociągnęłam go za rękę
- Rose, przepraszam Cię. Nie myslałem co mówie. Kocham Cię - Niall podszedł i pogłaskał Rose po głowie
- Ja Ciebie też, ale naprawdę zróbiło mi się smutno, gdy to powiedziałeś. Jak mogłeś wgl tak pomysleć - wtuliła się w niego
- Prosze Cie - przytulił ją najmocniej jak tylko mógł
- Niech będzie - usmiechnęła sie do niego. Był w tym momencie najszczęsliwszym człowiekiwem na świecie. Teraz ja musiałam załatwić sprawę.
- Zayn... - złapałam go za ręce - Tylko błagam Cię nie rób nic głupiego - zrobiłam głeboki wdech
- Wszystko będzie dobrze, tylko powiedz mi co się stało - zaczął mnie przytulać
- Proszę Cię, nie rozpraszaj mnie - odsunęłam się kawałek
- Harry... - raz kozie śmierć - Harry mnie wczoraj pocałował
- Coooo?! Nie wierze, zabije go! - Zayn zbiegł na dół, a ja za nim
- Co się stało? - zauważył nic nie wiedzacy jeszcze Niall
- Nasz kochany przyjaciel całował się wczoraj z moją dziewczyną! - Zayn strzepnął ze stołu pierwsze z brzegu talerze
- Zayn! - wydarła się na niego Rose
- Niall podaj mi moje kluczyki - pokazał mu na komde
- Nigdzie nie pójdziesz! - zastawiłam mu droge
- Kochanie, nie teraz - próbował przejść, ale ja oparłam się o jego tors.
- Nie w tym stanie - spojrzałam w jego głębokie oczy
- Daj mi wyjść. Obiecuję, że nie pójdę do niego. Musze ochłonoć - pocałował mnie namiętnie w usta i wyszedł
- I co ja mam robić? - załamał ręce i rzuciłam się na naszą skórzaną kanapę
- Może pogadam z Louisem? - zaproponowała siadając obok mnie
- To jest dobry pomysł - powiedział Niall - kucając obok mnie - a Zaynem sie nie przejmuj. Zaraz ochłonie.
- To ja dzwonie do Lou - Rose wyjęła telefon
- Lou musimy się spotkac... najlepiej jak najszybciej - spojrzała na mnie
- Przyjedź do mnie. - zaproponował
- Ok, będę za pół godziny. Pa - rozłączyła się. - Trzymajcie się tutaj, ja jade do Louisa
- Potem zadzwonie jeszcze do Liama. Powinien niedługo wracać - Niall wstał i poszedł do kuchni, a ja za nim
- Zrobić Ci obiad? - zaproponowałam
- Jasne! - cieszył się jak małe dziecko
- Co chcesz? - spytałam otwierając lodówkę
- Bigos! - oczy świeciły mu się jak iskierki
- Mogłam się do mysleć - zaśmiałam się
- Nie musisz się obawiać Louisa. To relacja czysto przyjacielska - mrugnełam do niego
- Może masz racje - uśmiechnął się. W tym momencie przyszedł Zayn. Podszedł do mnie i złapał mnie w biodrach całując po szyi
- Ej! Bo przypali mój bigos! - Niall się zaśmiał - Idę dzwonić po Liama. Jak przyjdę obiad ma byc gotowy - wytknęłam mu język
- Po co on dzwoni do Liama? - spytał Zayn
- Żeby tu Was wszystkich ogarnął i pogadal z Hazzą - wyjaśniłam
- Najpierw to dostanie ode mnie po ryju, potem mozecie dzwonic po Liama - odpowiedział wkurzony
- Zayn! - skarciłam go
- No nie mów, że zrobił dobrze... Błagam tylko nie to - załamał ręce
- Nie, ale jest nieszczęsliwie zakochany. - zauważyłam
- To niech się kurde odkocha. A Ty go jeszcze bronisz... - walnął scierką w blat - Co moze jeszcze powiesz, ze Ci pasowało?
- Nie wierze w to co powiedziałeś! Nie odzywaj się do mnie i zostaw mnie w spokoju! Nienawidze Cie - szybko pobiegłam do sypialni. Usłyszałam tylko "Kochanie..."
DAM NEXT GDY BEDZIE 6 KOMENTARZY! :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)



