poniedziałek, 1 lipca 2013

Niall & Zayn opowiadanie - IV rozdział

*** u Zayna i Emily***

Wyglądała tak pięknie w tym mokrym, obciskającym jej idealne ciało podkoszulku
- Nie wytrzymam! - wydarłem się
- O co Ci chodzi? - odwróciła się zdezorientowana
- Czy tego chcesz, czy nie! Czas na poranny sex - uśmiechnąłem się biorac ją na ręce, na co się zaśmiała
- A jak oni przyjdą? - podniosła prawą brew, a ja westchnąłem i postawiłem ja na podłoge
- Czekaj. - wystukałem smsa do Nialla, żeby nie przychodził w ciągu następnych dwóch godzin. Spojrzałem na nią, stała po drugiej stronie blatu, oczywiście nie dała mi za wygraną i musiałem
ganiać ją po całym domu, przyparłem ją do ściany na schodach
- Już mi nie uciekniesz - usmiechnąłem się zawadiacko i mocno pocałowałem ją w usta, a ona jakby nigdy nic złapała za mojego członka, zasmiałęm się
- Oj, Emily - podniosłem ją, oplotła mnie nogami w pasie. Złapałem za jej włosy, nasze jezyki na wzajem siebie pieściły. Całowała mnie po szyi, aż zdjeła ze mnie koszulkę i przeniosła swoje pocałunki na tors.
Przy nikim nie czułem się tak dobrze jak przy niej. Rękami błądziła po moim umiesnionym brzuchu. W końcu zdjąłem z niej bluzkę, a ona zarumieniona przestała mnie całować. Przejąłem inicjatywe.
Całowałem ją po szyji i zjechałem na dekolt, po jakimś czasie udało mi się odpiąc jej stanik. Zacząłem masować jej jędrne piersi, a ona wygięła się w łuk. Złapałem ją za pośladki i zaniosłem do naszej sypialni.
Położyłem ją na łóżku i zacząłem zdjemować jej spodnie. Jedna ręka cały czas wedrowała po jej brzuchu.Nie mogłem się powstrzymać i namiętnie pocałowałem ja w usta, na co nie była obojętna. W końcu zdjąłem jej majtki
i zacząłem wkładać po kolej place. Widok jej zarumienionej twarzy był przepiękny i strasznie zadowalający
- Oh, oh... głębiej! - było słychać z jej ust na co byłem jeszcze bardziej zadowolony. Wyjąłem z niej palce i zacząłem pieścić jej piersi, a ona ręka zjechała do mojego przyjaciela. Zdawałem sobie sprawy, że nie zrobi tego,
ale już takie poświęcenie z jej strony było dla mnie nagrodą. Na sztywny już członek założyłem kapturek, których cały zapas był w szafce nocnej. Wepchnąłem się w nią powoli.
- Oh, ... Zayn fuck me! - słyszane z jej ust było jak miód na moje uszy. Przyspieszyłem w pewnym momencie. Mocno ją pocałowałem, a ona wygięła się w pół.
- Zayn dochodze! - ledwo z siebie wydobyła. Zakończyliśmy w jednym momencie. Po wszystim położyłem się obok niej i zakryłem kołdrą
- Kocham Cię - pocałowałem ją w czoło
- Ja Ciebie też - a ona jeszcze bardziej się we mnie wtuliła


***Niall i Rose powracający do domu***

Chyba juz po wszystkim? Oni potrafią tak długo... Staliśmy już przy domu
- Dosyć cicho - stwierdziła Rose.
- Chyba już możemy wejść. - otworzyłem drzwi przed nią. A w domu? syf jak zwykle. razem w tym samym momencie krzykneliśmy
- ZAYN! EMILY! NA DÓŁ! - oparłem się o drzwi. W około stanik, bokserki, majtki i inne takie...a na schodach pełno pióra. Zbiegli na dół. Zayn w bokserkach Calvina Kleina. Zayn spojrzał się na Emily
- Moja koszula? - zdziwił się
- Wzięłam pierwszą lepszą rzecz, która była pod ręką - skrzywiła się
- Pięknie w niej wyglądasz. Możesz tak chodzić codziennie - chciał jej dac buziaka
- Ekhem! - zwróciła ich uwagę Rose
- Przepraszamy? - skrzywił się Zayn
- ...I obiecacie, że nigdy więcej tego nie zrobicie? - zaśmiałem się pod nosem, jak w przedszkolu. Spojrzeli się na siebie
- Nie! - wydarli się
- Dobra, dobra... sprzątnijcie to - zaśmiała się Rose
- Dzieci... - poszedłem do kuchni i włączyłem laptopa. Na twitterze było pełno wiadomości od fanek. Nagle przyszła wkurzona Rose z laptoptem
- Co jest Kochanie? - zapytałem
- To ! - pokazała mi zdjęcie, na którym trzymam kartkę z napisem , ze Rachel jest piękna
- No i co? - zasmiałem się
- Emm. Niall, co jest takiego pięknego w tej Rachel? - spytała naburmuszona
- Deska! - krzyknął Zayn, a Emily pocałowała go w policzek
- Kochany - dodała
- Niall. zadałm ci pytanie. Ja nie pisze na tt, że Louis jest piekny! - Rose zwróciła się znowu do mnie
- A co jest złego w tym, że tak napisałem? - podrapałem się po głowie. Louis? O.o
- ... szkoda gadać. - machnęła ręką
- Czemu akurat Louis? - Zayn też się zdziwił
- Własnie. Czemu akurat Louis? Może Ty też wczoraj robiłaś. - dobrze wiedziałem, ze nie przemyślałem tego co mówie
- Wiesz co.. po prostu. żałosny jesteś! - Rose wybiegła z domu
- Ty TEŻ? Co to miało niby być? Sugerujesz, że coś zrobiłam? - doczepiła się jeszcze Emily - Pójdę za nią. Jeszcze sobie coś zrobi - i wyszła.
- Jestem idiotą - walnąłem się w łeb.


***Rose z Emily***

- Zaczekaj ! - Biegłam za nią prawie pół drogi. W końcu się zatrzymała
- No co... ach. Przepraszam Cię
- Mnie nie musisz - zauważyłam - Chodź pójdziemy do Starbucks'a. Pokazałam na przeciwko na kawiarnie.
- Czemu nie - wzruszyła ramionami
- Jest tak samo zdenerwowany jak Zayn i martwi sie o Ciebie. On nie chciał - po mimo tego, co Nial o mnie powiedział próbowałam go bronić
- On nie mysli co mowi! Ale nie, musi od razu osadzac mnie! - zwróciłam uwagę chyba wszystkich ludzi w kawiarni
- To facet... Glowa do gory. wiesz jaki jest Niall i jak sie martwi o Ciebie - pogłaskałam ją po ręce
- Zdenerwowal mnie.. Nawet glupiego przepraszam nie uslyszalam - skrzywiła się. A kelnerka przyniosła nam nasze latte vanilla
- Uslyszysz jak wrocisz. nie zdazyl nawet - miałam taką nadzieję
- No w sumie.. Ale czemu w ogole to powiedział? - posmutniała
- Po wpływem emocji - powiedziałam popijając kawę, a Rose się zasmiała - Co jest? - była zdezorientowana
- Masz wąsy od śmietany - powstrzymywała śmiech
- Haha zabawne - wytknęłam jej język i oblizałam usta
- Nie powiedziałaś Zaynowi... - zauważyła
- Tak wiem i nie mam pojęcia jak to zrobić - skrzywiłam się
- Chodź już. Im prędzej mu o tym powiesz tym lepiej - zabrałyśmy torebki z muffinkami dla chłopaków i poszłyśmy

*** w domu***

- Moje kochanie wróciło! I ma dla mnie jedzenie! - Zayn pocałował mnie w czoło
- Musimy pogadać - skrzywiłam się
- Coś się stało? - zaniepokoił się
- Tak, chodź do sypialni - pociągnęłam go za rękę
- Rose, przepraszam Cię. Nie myslałem co mówie. Kocham Cię - Niall podszedł i pogłaskał Rose po głowie
- Ja Ciebie też, ale naprawdę zróbiło mi się smutno, gdy to powiedziałeś. Jak mogłeś wgl tak pomysleć - wtuliła się w niego
- Prosze Cie - przytulił ją najmocniej jak tylko mógł
- Niech będzie - usmiechnęła sie do niego. Był w tym momencie najszczęsliwszym człowiekiwem na świecie. Teraz ja musiałam załatwić sprawę.
- Zayn... - złapałam go za ręce - Tylko błagam Cię nie rób nic głupiego - zrobiłam głeboki wdech
- Wszystko będzie dobrze, tylko powiedz mi co się stało - zaczął mnie przytulać
- Proszę Cię, nie rozpraszaj mnie - odsunęłam się kawałek
- Harry... - raz kozie śmierć - Harry mnie wczoraj pocałował
- Coooo?! Nie wierze, zabije go! - Zayn zbiegł na dół, a ja za nim
- Co się stało? - zauważył nic nie wiedzacy jeszcze Niall
- Nasz kochany przyjaciel całował się wczoraj z moją dziewczyną! - Zayn strzepnął ze stołu pierwsze z brzegu talerze
- Zayn! - wydarła się na niego Rose
- Niall podaj mi moje kluczyki - pokazał mu na komde
- Nigdzie nie pójdziesz! - zastawiłam mu droge
- Kochanie, nie teraz - próbował przejść, ale ja oparłam się o jego tors.
- Nie w tym stanie - spojrzałam w jego głębokie oczy
- Daj mi wyjść. Obiecuję, że nie pójdę do niego. Musze ochłonoć - pocałował mnie namiętnie w usta i wyszedł
- I co ja mam robić? - załamał ręce i rzuciłam się na naszą skórzaną kanapę
- Może pogadam z Louisem? - zaproponowała siadając obok mnie
- To jest dobry pomysł - powiedział Niall - kucając obok mnie - a Zaynem sie nie przejmuj. Zaraz ochłonie.
- To ja dzwonie do Lou - Rose wyjęła telefon
- Lou musimy się spotkac... najlepiej jak najszybciej - spojrzała na mnie
- Przyjedź do mnie. - zaproponował
- Ok, będę za pół godziny. Pa - rozłączyła się. - Trzymajcie się tutaj, ja jade do Louisa
- Potem zadzwonie jeszcze do Liama. Powinien niedługo wracać - Niall wstał i poszedł do kuchni, a ja za nim
- Zrobić Ci obiad? - zaproponowałam
- Jasne! - cieszył się jak małe dziecko
- Co chcesz? - spytałam otwierając lodówkę
- Bigos! - oczy świeciły mu się jak iskierki
- Mogłam się do mysleć - zaśmiałam się
- Nie musisz się obawiać Louisa. To relacja czysto przyjacielska - mrugnełam do niego
- Może masz racje - uśmiechnął się. W tym momencie przyszedł Zayn. Podszedł do mnie i złapał mnie w biodrach całując po szyi
- Ej! Bo przypali mój bigos! - Niall się zaśmiał  - Idę dzwonić po Liama. Jak przyjdę obiad ma byc gotowy - wytknęłam mu język
- Po co on dzwoni do Liama? - spytał Zayn
- Żeby tu Was wszystkich ogarnął i pogadal z Hazzą - wyjaśniłam
- Najpierw to dostanie ode mnie po ryju, potem mozecie dzwonic po Liama - odpowiedział wkurzony
- Zayn! - skarciłam go
- No nie mów, że zrobił dobrze... Błagam tylko nie to - załamał ręce
- Nie, ale jest nieszczęsliwie zakochany. - zauważyłam
- To niech się kurde odkocha. A Ty go jeszcze bronisz... - walnął scierką w blat - Co moze jeszcze powiesz, ze Ci pasowało?
- Nie wierze w to co powiedziałeś! Nie odzywaj się do mnie i zostaw mnie w spokoju! Nienawidze Cie - szybko pobiegłam do sypialni. Usłyszałam tylko "Kochanie..."





DAM NEXT GDY BEDZIE 6 KOMENTARZY! :D


niedziela, 30 czerwca 2013

Niall & Zayn opowiadanie - III rozdział


* tym czasem u Hazzy *


Boże ona jest taka śliczna. A te jeansy tak pięknie ścinają jej tyłek.
- Poczekaj tu gdzies to mam. Ooo jest - wyjąłem jakiś stary naszyjnik, chyba jeszcze Taylor.
- Harry, to jest sliczne - Serio? Może i tak. Jakoś średnio mnie to obchodziło
- Daj założe Ci go na szyje
- Jak? - zapytała przygryzając dolna wargę
- I bez tego wyglądasz pięknie - te czerwone usta same chodziły mi po głowie. Nie mogłem się powstrzymać i pocałowałem ją. Trochę się zdziwiłem, bo myślałem, że
będzie się opierać, ale jednak nie.



- Harry... - wolałem tego nie usłyszeć
- Nic nie mów - zatkałem jej usta palcem - chodz na dol, czekaja na nas. Schodziliśmy po schodach, gdy nagle - Louis? wchodził na góre
- Harry, do pokoju! marsz! - psuje wszystko. ach...
- Przepraszam Cie, nie wiem co się dzisiaj z nim dzieje - wyprzedziła mnie i zeszła na dół
- Możesz mi wytłumaczyć skad masz szminke na ustach? - zapytał zbulwersowany Louis
- To pytanie retoryczne? - to chyba było oczywiste
- Szkoda z Toba gadac. Mowilem ci cos chyba. Jestes gowniarzem bez uczuc ktory potrafi skrzywdzic wielu ludzi dla wlasnego szczescia. - aha
- Ulżyło Ci? - ale ten wyszedł z pokoju
- My już się zbieramy. Chłopcy przyjechali. pa - oznajmiła Rose. Dałem Emily buziaka w policzek i wyszły
- Zebys wiedzial ze mi ulzylo. Wiesz jestes okropny. Myslisz ze zadna ci sie nie oprze. Skonczony idiota. - Louis zaczął sie drzec na mnie, na co w sumie nie byłem mu obojetny
- A Ty co niby taki swiety? Przypomniec Ci co kiedys bylo?!
- Posłucham - stanął z założonymi rękoma
- Jak zylismy tylko weekendami. Liczyly sie tylko wodka i laski. To nie bylo tak dawno... - wypomniałem mu
- Zmieniłem się - pochylił głowe
- A ja nie! i jestem z tego zadowolony! - wydarłem się na cały dom, żeby do niego dotarło i rzuciłem się na kanape w salonie
- Ale nie krzywdz jej! Ja nie krzywdze Nialla i Rose to Ty nie krzywdz Zayna i Emily. I zebys wiedzial. Zalezy mi na niej! Ide do pokoju - poszedł, a ja otworzyłem puszke z piwem


* oczami Rose *

- Jak tam? Co słychać u chłopaków? - od razu Niall zaczął zadawać pytania
- Emmm... dobrze radzą sobie. Ale ja nie ... potrzebuje mocnego Horan's hug - uśmiechnęłam się
- Już się robi! - scisnął mnie jak tylko najmocniej potrafił. Z jego ciała biło ciepło. Byłam taka szczęśliwa w jego ramionach
- Rose chyba musimy pogadac. Same... - Emil wyrwała mnie z zamyśleń
- Co jest Słońce? - zaniepokoił się Zayn
- Nic ważnego Kochanie - sztucznie się uśmiechnęła co było widać na kilometr.
- Ok. To my idziemy do domu. Przyjdzcie szybko - powiedział Niall zamykając samochód i dając przy okazji Malikowi pare kuksańców
- Co sądzisz o dzisiejszym wieczorze? - skrzywiła się
- Dziwnie sie czuje.. Lou powiedzial ze Niall jest szczesciarzem.. Powiedzialam ze ciesze sie ze ja i lou jestesmy przyjaciolmi. Nie wiedzialam co mowic. - głupio mi było nawet to wspominać
- Harry... mnie pocalowal . Dziwnie się czuje - zatkało mnie przez chwile, ale jednak to jest Styles. Po nim można spodziewać się takich wpadek
- O Boze... Lou rozumie ze jestem z Niallem bo powiedzial tylko to ale z Harrym to masz przechlapane... - współczułam jej
- Harry jest inny niż Lou. Wytrwaly i darzy do celu. - zauważyła
- Musimy od nich odpoczac troche... Moze Harry sie uspokoi... W co watpie. - poklepalam ja po ramieniu, co odzajemnila usmiechem


Nastepnego ranka***


- Hazza tu wyszedl jakby ktos mu loda robil - Zayn pokazał nam zdjęcie na
twitterze i wszyscy zaczeli sie smiac
- Mam nadzieje, że Harry nie robił Wam drinków. - Niall zamarł
- Juz nie przesadzaj nie robił - Rose się zaśmiała i walneła go w ramię
- Ale nic na pewno ? - dopytywał
- Lou mi dał cole, chill... bez niczego - dodała Rose
- Ja niby tez, ale moja smierdziala... - stwierdziłam
- Jprdl... powiedz, że Louis Ci ją dał - Zayn już był wkurzony
- Nie, Harry - dodałam posempnie
- Ten czlowiek nie ma skrupułów ! rozerwe go! - Zayn trzasnął laptopem
- On wsypuje do napoju taki srodki ktore powoduja opoznienie w ruchu. Czlowiek chce wykonac ruch ale robi go dopiero po paru sekundach... - zaczął Niall troche zdenerwowany opierajac sie o meble w kuchni
- Czasami robi to dla zartu a czasami dla jakiegos celu.Te proszki smierdzą siarką - skrzywił się. Spojrzałam się na Zayna. Cały dymiał z wściekłości. Usiadłam obok Zayna i go mocno przytuliłam.
- Kochanie, spokojnie - założyłam mu ręcę na ramieniu i namiętnie pocałowałam w usta. Wiedziałam, że tylko to go może uspokoić
- Kochanie nie uwodź mnie, gdy jestem wściekły - powiedział pół żartem pół serio, a Niall się cicho zaśmiał pod nosem.
- To nie bądź - pochyliłam głowę i podniosłam prawą brew.
- Kiedy nie mogę - wyjął z paczki papierosa i go zapalił. Od dawna go namawiałam na rzucenie, więc na przekór zróbiłam to samo. Kiedy pierwszy raz pociągnęłam od razu mi go zabrał.
- Ej! - krzyknęłam
- Wy tu smrodźcie, a ja pójdę się z Rose gdzieść przejść - Niall zabrał Rose i wyszli
- Co to miało być? - Zayn zwrócił się do mnie
- Mi nie wolno ? - wytknęłam mu język
- Nie. Głupie pytanie - i w tym momencie wpuścił mi dym do ust
- To Ty też nie będziesz. - zabrałam mu fajke i wrzuciłam do zlewu
- Jesteś niegrzeczna - złapał mnie za ręce
- Być może - wzruszyłam ramionami
- A nie grzeczne dziewczynki dostają kare, a nie studenckie - zaczął mnie gilgotać, ganialiśmy się po całym domu, aż dobiegliśmy do naszej sypialni. Za którymś razem
rzuciłam go poduszką, z której wyleciały wszystkie pióra
- Widzisz co narobiłes? - wypiełam się i wytknęłam mu język
- Ja? - pokazał na siebie - Niech Cie złapie, poczekaj! - Zwiałam na dół. Została mi tylko jeszcze jedna opcja, podwórko. Złapał mnie i położył ręce na biodrach.
- Teraz już mi nie uciekniesz. - szelmowsko się uśmiechnął. Chciał mnie pocałować, ale w tym momencie włączyły się zraszacze.
- Aaaaa! - wydarłam się.
- Nie piszcz - zatkał mi usta w pocałunku
- Chodź pójdziemy się przebrać - pociągnęłam go do domu
- Wole Cię taką mokrą - szturnęłam go w ramię
- Debil...


*** tymczasem u Nialla i Rose***

Szliśmy tak dłużej przez park, w koło było pełno dzieci, słońce rzucało promienie na jej ciemno blond włosy, a jej zielone jak trawa oczy mienily sie jak krysztalki.
- Jesteś taka śliczna - podałem jej tulipana, którego urwałem po drodze, a ona dała mi buziaka. Spojrzałem sie na jednego małego blondaska biegającego po parku z latawcem
- Co Ty na to, żebyśmy mieli takiego małego Horanka? - walnąłem ni stąd, ni z owąd
- Cooo? - wytrzeszczyła słodko oczy
- No nie teraz, ale tak kiedyś. Niall Junior - wyobraziłem to sobie
- A jak bedzię dwójka? - czytała mi w myślach ja, ona i gromadka dzieci
- Niall Junior 2 - zasmiałem się
- Będziesz numerował nasze dzieci? A jak będzie dziewczynka?- załamała się.
- Niallerka... oj już ja coś wymyśle
- Lepiej nie - powiedziała mnie poklepując w ramię. Wziąłem ja na ręce i obkreciłem dookoła
- Debil... - zaśmiała się
- Ale Twój - pocałowałem ją namiętnie w usta
- Co robimy? - zapytała. Nie chciałem tak tego kończyć. Było zbyt pieknie
- Zabieram Cię na obiad do restauracji - złapałem ją za rękę i poszliśmy

JEŻELI BĘDĄ 4 KOMENTARZE TO WSTAWIAM NASTĘPNY ROZDZIAŁ <3

środa, 26 czerwca 2013

Niall & Zayn opowiadanie - II rozdział

*oczami Harrego*

- Co Ty człowieku wygadujesz - stuknąłem się w czoło
- A co? Może nie mam racji? Podoba Ci sie. Przecież to widać - zaśmiał się podpierając się o drewnianą szafkę
- Chyba sobie kpisz. - wyśmiałem go - a teraz się ogarnij i wracaj tam - próbowałem go obrócić w stronę wyjścia, ale postawił się
- Ja jestem w pelni ogarniety. Powiedz jej to. Ona zrozumie. Owszem jest z Zaynem ale zrozumie. - w głowie miałem pusty śmiech. Był taki naiwny myśląc, że chce żyć
w cieniu Zayna Malika.
- Najpierw musze sie jego pozbyc. A to nie będzie takie latwe - wyrzuciłem to z siebie, a on rozszeżył tylko oczy
- Nie zrobisz tego Malikowi. Chyba cie posralo?! - nie docierało to do niego. Dzisiaj Zayn jutro ja proste.
- Przykro mi. Milosc jest ważniejsza niz wszystkie przyjaznie swiata  - hahaha sam nie wierzyłem w to co mówiłem.
- Ale to Zayn. Ona go kocha. Nie dosc ze zranisz jego to jeszcze ja. Zastanow sie nad soba.- zaczał mi gestykulować rękami, aby być bardziej wiarygodnym
- Skoro on daje jej szczęście to ja dam jej większe - proste i logiczne
- Chlopaki idziecie?! - na szczęście one się w końcu odezwały
- Już, idziemy - odkrzyknąłem i szelmowsko uśmiechnąłem sie w stronę Louisa
- Chcecie obejrzeć jakiś film? - zaproponował Louis. A ja zastanawiałem się jak zostać z Emily sam na sam
- Macie "Powiedz tak"? - zapytała Rose
- Przykro mi - skrzywił się Louis
- Może jakiś horror - wreszcie odezwała się Emily. Była taka drobniutka i malutka. Ona i horror? Dziwne połączenie. Chyba jej jeszcze dosyć nie znam.
- Mamy na stanie ...hmm "Straszny film"? - powiedział Lou przeszukując filmy
- Ale Zayn potem musi po mnie przyjechac w takim razie - wytraciła mnie z zamyślenia
- Napisze, żeby przyjechali. Niall mi spamuje sms'ami . awww kochany - powiedziala Rose odkladajac telefon
- Oglądamy? - zapytał Louis wymachując płytą na prawo i lewo
- Zacznijmy już - skrzywiłem się
- Co jest? - zaniepokoiła się Angelika. Była taka urocza.
- Nic, nic - uśmiechnąłem się tylko dla świętego spokoju.
- To my pojdziemy po coś do jedzenia - oznajmił Lou zabierając Rose do kuchni. Hipokryta...


*oczami Lou*

Rose była taka piękna. Ogromnie zazdrościłem Niallerowi, ale nie mógłbym zrobić jej tego co Hazza chce zrobić Angelice.
- Lou bedziesz do mnie dzwonil jak bedziecie w trasie i mowil co Niall robi? On mi wszystkiego nie mowi. Tobie moge zaufac. - od razu się zarumieniłem. To, że mi ufała było dla mnie
bardzo ważne.
- Jasne. Możesz na mnie liczyć - biecałem jej
- Dziękuję - dała mi buziaka w policzek. To był dla mniej najlepszy prezent o jaki mogłem prosić.
- Chodźcie już! - krzyknęła Emily. Zabraliśmy przekąski i poszliśmy do salonu


*w trakcie filmu*

- Kocham ten film. Ogladalam go setki razy ale jest super. - pisła Rose
- Aaa! I dlatego oglam horrory tylko z Zaynem. Harry wez mnie przytul, bo chyba umre że strachu - ach mogłem się tego spodziewać. To się źle skończy. Skrzywiłem się na samą myśl.
- Nie pozwole na to chodz - wielki wyszczerz na twarzy Stylesa mnie zaniepokoił
- A ja zazwyczaj przytulam sie do Nialla, a on sie ze mnie smieje. A potem gadamy cala noc bo nie mozemy zasnac - ona jest taka cudna ... ach ;)
- Urocza anegdotka :) - skomentował Harry
- Szkoda ze wyjezdzacie w trase. Nie bede miala tych free hugs od Horanka. - zasmuciła się Rose
- Kup sobie kartonowego Horana - podpuściłem
- A żebyś wiedział - zaśmiała się
- Harry coś przycichłeś - zauważyła Emily
- Nie, wydaje Ci się - pogłaskał ją po poliku
- Niall napisal : przekaż Emily, że Zayn tęskni. - Emily od razu rozpormieniała
- Fuck... - odezwał się Loczek
- Co jest? - zauważyła Emily
- Nic, uderzyłem się w nogę - próbował się wymigać.
- Harry chodź do kuchni na minutke - musiałem to zakończyć.
- Zaraz wracamy
- Co ty kurwa robisz? Ona nie jest dziewczyna na 5 min nie rozumiesz? Jak chcesz taka to idź na dziwki. - miałem nadzieje, że w jakiś sposób mu to przetłumacze
- Właśnie wiem, że nie jest na 5 min. To jest coś innego niż te jedno nocne romanse - próbował się tłumaczyć
- Ale ona jest szczesliwa. Nie psuj jej szczescia. Myslisz ze Rose mi sie nie podoba? Emily jest szczesliwa.
Jezeli zepsujesz jej szczescie to ona nawet nie bedzie chciala na Ciebie patrzec. - załamałem ręce
- Kto powiedział, że wejde od tak i powiem, że Zayn ja zdradza, a ona się poryczy i przyjdzie do mnie.
Uloze to wszystko tak, że sama z wlasnej nieprzymuszonej woli do mnie przyjdzie - sam nie ogarniałem tego co słyszałem
- Jesteś idiotą... Chodź już oglądać ten film - machnąłem na niego ręką.
- Długo musiałyśmy czekać - skrzywiła się Emily
- Przepraszam - a ten debil dał jej buziaka w policzek
- Najlepsze momenty Was ominęły - wypomniała nam Rose i zwróciła się do mnie - Lou, co słychać u El? Dawno jej nie widziałam? - spytała
- Z Eleanor to już koniec... - odpowiedziałem zmieszany. Nie potrafiłem być z kimś do kogo tak naprawdę nic nie czułem.
- Przykro nam - zmartwiły się dziewczyny
- Nie, nie musi byc wam przykro. W sumie nic sie nie stalo. - wysłałem im uśmiech na pocieszenie
- Kto z Was ma perfumy playboya? Bo czuje. - Rose wyrwała mnie z zamyśleń
- Ja - odpowiedziałem zadowoly, że je zauważyła
- Uwielbiam ten zapach
- Moja kuzynka ma niedługo urodziny i kupilem jej bizuterie. - a ten co znowu kombinuje - Emily, chodz do mojego pokoju stwierdzisz,
czy dobrze wybralem - sam się na tym nie znam. Oni tu sobie pogadaja - zaśmiał się głupio na koniec
- Jasne - odpowiedziała nie domyślając się nawet co on zamierza
- O czym pogadamy? - zadałem pytanie Harremu tak, by go zatrzymać
- Wymyślisz coś mądralo - jego zwrok zo mało mnie nie zabił.
- Haarry nie myśl o tym, o czym myślisz - uśmiechnąłem się szyderczo
- Rozaplcie sobie kominek, czy coś - próbował odwrócić styuacje
- Kominek? Przecież jest w Twojej sypialni - jego mina za każdym razem, gdy się odwracał była o niebo leszpa. Niby takie zdziwienie, że coś próbuje zrobić, a do tego był wkurzony.
- Liam tez ma. Ty jestes biedny w takie ekstrawagancje - nie zdąrzyłem nic dodać, bo uciekł z nią na góre
- Niall jest wielkim szczęściarzem - sam nie wiem, dlaczego to powiedziałem
- A ja sie ciesze ze jestes moim przyjacielem. - nie wiem czemu, ale coś mnie zakuło
- Nie jest Ci zimno? - zapytałem patrząc na Rose
- Może troche - stwierdziła pocierając ramiona
- Poczekaj przyniose Ci bluze - poszedłem na góre

CHECIE NEXT?
PISZCIE :D